WTCC

WTCC zmniejszy koszty startów?

 

Jest szansa, że szefostwo WTCC zmieni część ograniczeń homologacyjnych po to, by nie zmniejszyła się liczba zespołów startujących w serii.  To odpowiedź na ostatnie plotki, według których w najbliższym sezonie zmniejszy się ilość pojazdów marki Chevrolet w tej serii. Oczywiście powodem są pieniądze a właściwie…ich brak.

Francois Ribeiro twierdzi, że jako szef i opiekun serii, pamięta o wspieraniu niezależnych drużyn w mistrzostwach i wraz z zarządem bada możliwości zmniejszenia kosztów już w najbliższej perspektywie homologacyjnej, czyli w latach 2017-2019

„Zaczynamy dyskutować nad nowymi parametrami homologacji mającymi obowiązywać w latach 2017 – 2019” mówi Ribero.
Regulacje TC1 muszą pozostać niezmienione, ale jest kilka rzeczy, które możemy dostosować, na przykład środki kontroli kosztów.”

Ribero twierdzi, że wsparcie zespołów prywatnych i unikanie rosnących kosztów są dla niego priorytetem i wskazuje konkretnie, że główną jego troską są wzrastające koszty rozwoju silników z turbodoładowaniem.

 

„W zeszłym tygodniu zdecydowaliśmy o potrzebie monitorowania sytuacji z Touring Car Commision w celu uniknięcia wzrostu kosztów ponieważ , o czym powinniśmy pamiętać, finalnie WTCC nie jest pokazem możliwości technologicznych jak Formuła 1.”

Ribeiro dodał: „Jeśli spojrzymy na 24h Le Mans, gdzie producenci mogą mieć zupełnie różne koncepcje, to jest to interesujące ale to zupełnie inny świat w porównaniu z tym co my robimy. My musimy być bardzo ostrożni interpretując zasady, żeby uniknąć usprawnień, które przyspieszyłyby samochody ale nie dodały żadnej wartości do serii. ”

Od dwóch lat w serii WTCC dominuje Citroen. Próbuje gonić go Honda, która wraz z Mugen bardzo dużo zainwestowała w poprawę swojego silnika, ale zespoły prywatne, które jeżdżą głównie na silnikach Chevrolet RML zostały zdecydowanie z tyłu z powodu ograniczeń kosztów rozwojowych.

Szef WTCC podkreśla jednocześnie, że silniki są najmniej widocznym obszarem dla kibiców oglądających i pasjonujących się serią: „Możesz bez problemu wyciągnąć dodatkową sekundę na okrążeniu z bardziej wyszukanym silnikiem, ale możesz wydać miliony i nie osiągnąć kompletnie nic w kontekście pokazu. Rozpoczynamy dyskusję z FIA, prywatne zespoły również są w nią zaangażowane, ponieważ ostatnią rzeczą jakiej chcemy jest utrata efektywnej kosztowo natury mistrzostw w kontekście udziału mediów i atrakcyjności kontra inwestycje. Wierzę, że nadal utrzymujemy tę konkurencyjność w porównaniu do innych mistrzostw jak World Rally Championship, World Endurance Championship czy Rallycross.”

 

W ostatnich dwóch latach segment zespołów prywatnych w WTCC nie zwiększył się. Co prawda pojawił się, a właściwie wrócił do serii zespół Craft-Bamboo Racing ze swoim jedno samochodowym programem, ale w tym samym czasie garaż Munnich Motorsport z dwóch samochodów skurczył się do jednego pojazdu i przestał inwestować w najnowsze zawieszenie RML i upgrade’y silnika w przeciwieństwie do ROAL Motorsport i Campos Racing.

Do tego najstarszy niezależny zespół WTCC – Proteam Racing, opuścił mistrzostwa po jednym wyścigu, nie mając budżetu na kontynuację rywalizacji po szokującym odejściu Dusana Borkovica. Nika Racing natomiast posadził za kółkiem swojego samochodu byłego mistrza BTCC i STCC Rickarda Rydell na dwa wyścigi, by ostatecznie zastąpić go argentyńską gwiazdą Nestorem Girolamim….ale nie przejechali całego sezonu, odpuszczając europejską część serii.

 

 

„W przyszłym roku udzielimy niezależnym zespołom więcej wsparcia” powiedział Ribeiro. „Musimy utrzymać ich na pokładzie. Rozważamy różne środki w Touring Car Commision, żeby zaoszczędzić im część budżetu, żeby utrzymać ich na jak najwyższym poziomie”

 

 

Komentuj

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Why ask?

Popularne

To Top