Serie Wyścigowe

Udany powrót Kubicy

Pół roku temu Robert Kubica pojawił się po raz pierwszy na torze od bardzo długiego czasu. Wystartował wówczas w zespole Martina Prokopa w wyścigu 12h Mugello. Wówczas od samego początku krakowianin prezentował wyśmienite tempo i tylko kłopoty natury technicznej nie pozwoliły mu cieszyć się z udanego startu.

Ostatni raz Roberta widzieliśmy na torze (nie licząc startu w Mugello) na początku 2011 roku, podczas testów Renault przed sezonem Formuły 1, na torze Ricardo Tormo. Dalszą jego historię zna każdy kibic motorsportu, a teraz miejmy nadzieje, jesteśmy świadkami jej dalszej szczęśliwej części.  Na zaproszenie Renault Kubica wystartował gościnnie w serii Renault Sport Trophy.  Do dyspozycji naszego mistrza firma oddała jeden ze swoich najnowszych wyścigowych produktów – Renault Sport R.S. 01. To wyścigówka napędzana podwójnie doładowanym silnikiem V6 o pojemności 3,8 litra, który generuje 550 koni mechanicznych i 630 niutonometrów momentu obrotowego. Samochód jest wyposażony w 7-biegową sekwencyjną skrzynię biegów obsługiwaną łopatkami przy kierownicy. Samochód ma tylny napęd, waży 1140 kg. Tyle liczby. A jak to wyglądało na torze?

Treningi pokazały, że prowadzenie tego pojazdu nie należy do najprostszych rzeczy. Od początku współpracy z tym samochodem Robert informował swoich inżynierów o tym, że samochód jest nadsterowny i to nad ustawieniami trwałe największe prace przed weekendem wyścigowym. W piątek Kubica tracił do lidera ponad 1,5 sekundy i miał ósmy czas dnia.

Praca przyniosła efekty w sobotę, podczas kwalifikacji, kiedy to jadąc w grupie PRO miał trzeci czas. Robert pojawił się na torze kilka minut po rozpoczęci kwalifikacji i od razu zaatakował. Wykręcił jeden z najlepszych czasów w pierwszym sektorze, co dało mu na początek sesji 4. miejsce. Na kolejnym okrążeniu Kubica  jeszcze poprawił swój rezultat (szczególnie w , zwłaszcza w pierwszym i drugim sektorze), co ostatecznie wystarczyło na wywalczenie trzeciego pola startowego do niedzielnego wyścigu sprinterskiego. Do zwycięzcy kwalifikacji – Pietera Schothorsta stracił nasz kierowca pół sekundy. Drugi był Steijn Schothorst, do którego Robert Kubica stracił nieco ponad 0,3 sekundy.

Sobotni wyścig endurance, podczas którego Kubica dzielił samochód z Christophe Hamon’em, był bardzo emocjonujący. W jego trakcie kierowcy ścigali się przez 70 minut plus jedno okrążenie. Pierwszy za kierownicą samochodu usiadł Hamon, który bardzo dobrze wystartował i po zewnętrznej stronie toru zaatakował rywala. Pozwoliło to jemu wskoczyć na 4. lokatę. Za jego plecami doszło jednak do sporej kolizji w której zderzyło się czterech kierowców i potrzebny był wyjazd samochodu bezpieczeństwa. Na torze musiała pojawić się także karetka pogotowia. Hamon sporo kółek przejechał za samochodem bezpieczeństwa. Gdy ten po kilkunastu minutach w końcu zjechał, kierowca Duqeine Engineering długo utrzymywał czwartą lokatę, dopóki nie uderzył w niego jeden z rywali. Za ten atak otrzymał karę czasową, a Hamon spadł na piąte miejsce. Po około 30 minutach, doszło do zmiany i do auta wsiadł Robert Kubica. Polak wyjechał na 6. pozycji i pozostawał na niej przez długi czas. Krakowianin praktycznie przez cały wyścig starał się wyprzedzić Tanarta Sathienthirakula. Udało mu się dopiero na minutę przed metą w przedostatnim zakręcie  i zakończył wyścig na piątym miejscu. Po doliczeniu wszystkich kar jakie posypały się po wyścigu zespół ukończył start na trzecim miejscu.

W niedzielę Robert jeździł już sam w swoim Renault Sport R.S. 01. Do wyścigu sprinterskiego w klasie PRO, przystępował z trzeciej pozycji startowej. Polak po starcie utrzymał swoje miejsce i ominął zamieszanie, do którego doszło tuż za nim. Przez chwilę nawet walczył o wyższą lokatę, ale niestety atak mu się nie udał. Pieter Schothorst oraz jego kuzyn Steijn Schothorst byli poza zasięgiem nie tylko Roberta ale i pozostałych kierowców. Niestety Kubica po dwóch kolejnych okrążeniach stracił trzecie miejsce na rzecz Kevina Korjusa. Polak zostawił mu zbyt dużo miejsca, co wykorzystał doświadczony w tej serii Estończyk. Nasz zawodnik co prawda starał się odzyskać trzecią lokatę, ale nie pozwoliło mu na to jego Renault R.S. 01. Co prawda sporo odrabiał w pierwszym sektorze, gdzie był szybszy nawet o 0,5 sekundy, ale tracił w kolejnych dwóch. Na dwa okrążenia przed metą strata do Karjusa wynosiła zaledwie 0,6 sekundy, nie udało sie jednak przeprowadzić ataku i tak zakończył się ten wyścig.

Co dał ten weekend Robertowi, a co jego kibicom? Kubicy dał sporo frajdy, o czym sam napisał na swoim Facebookowym profilu :

„Cele, które miałem jadąc na Spa, zostały osiągnięte, więc jestem zadowolony. W kwalifikacjach trzeba było złożyć dobry czas na dwóch pierwszych kółkach i to się udało, choć nie znałem za dobrze ani tego samochodu ani opon. Sam rytm w wyścigu nie był rewelacyjny, ale to było do przewidzenia. Natomiast inne elementy ścigania, jak start, czy walka na torze, były OK. Nie miałem więc tak dużo tej rdzy do zrzucenia. Jeśli mam dalej iść w tym kierunku i przygotować się do powrotu, to wiem już, że więcej da mi jazda w testach i jak najwięcej czasu spędzonego w aucie. Chciałbym podziękować wielu fanom, którzy przyjechali do Belgii. Niektóre twarze znałem, a wiele osób mówiło mi, że byli tu, na Spa, gdy startowałem w Formule 1. Było mi bardzo miło ich zobaczyć. Po raz kolejny okazało się, że na polskich kibicach się nie zawiedziesz. Było was naprawdę widać. To jest bardzo fajne. Dziękuję wszystkim!
Robert”

Nie chcielibyśmy stopniować frajdy, ale więcej jej mieli chyba kibice i nie chodzi tylko o to, jak Robert zaprezentował się na torze. Przy okazji jego startów na torze SPA-Francorchamps dowiedzieli się oni o kilku ciekawych tematach związanych z Robertem i jego planach na przyszłość. Podczas konferencji prasowej zorganizowanej przed weekendem Renault Sport Trophy kierowca powiedział między innymi:

„Moje szanse na powrót do wyścigów szacuje na 90%, teraz mam 31 lat i szczerze myślę, że nadal będę mógł wnieść swoje doświadczenie i wartości do zespołu i zrobić piękne rzeczy. Oczywiście jestem zainteresowany światem wyścigów wytrzymałościowych i muszę powiedzieć, że jeszcze kilka lat temu nigdy bym w to nie uwierzył, ponieważ to bardzo szczególna dyscyplina.”

W innych wypowiedziach słyszeliśmy również o tym, że sam Kubica przyznaje, że ma dwie poważne oferty na starty w przyszłym sezonie. DTM? WTCC? Formula E? czy może Blancpain GT Series? Dyskusję o tym, co może Robert i jak bardzo nas zaskoczy podgrzał jeszcze bardziej Frederic Vasseur, czyli szef Renault Sport Formula 1 Team. Przyznał on bowiem, że nasz kierowca trenował w symulatorze F1.:

„Współpraca z Robertem układa nam sie bardzo udanie. Nie jest tajemnicą, że był u nas na testach, gdzie sprawdzał się w symulatorze F1 znajdującym się w Enstone. Trenował przed swoim powrotem.”

Takie wypowiedzi tylko powodują, że z wielką niecierpliwością ocezkujemy na start ezonu 2017 i dokładne informacje od Roberta Kubicy, gdzie będziemy mogli śledzić jego starty. Bo to, że wystartuje, nie mamy wątpliwości.

 

Komentuj

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Why ask?

Popularne

To Top