Żużel

Srebrny Eport2000.pl

Speedway Best Pairs to nie jest nowa formuła rozgrywek, ale tegoroczny cykl organizowany przez firmę One Sport był…inny. Na czym polegała jego inność? Na tym, że do rywalizacji zaproszono pary żużlowe stworzone przez firmy/marki z całego świata. I tak na torze zobaczyliśmy Monster Energy Team, który sponsorowany był oczywiście przez jednego z największych producentów napojów energetycznych, ale również takie marki jak Fogo, Nice czy Boll, które z czarnym sportem związane są od lat. Wśród tych zespołów pojawił się też jeden, pod wieloma względami wyjątkowy team.

Po pierwsze, Eport2000.pl Team to jedyny zespół, w którego zespole jechali tylko zawodnicy z Polski. Piotr Protasiewicz, Grzegorz Zengota i zgłoszony do tej rywalizacji Jarosław Hampel byli jedyną drużyną bez zagranicznego zawodnika. Gdy okazało się, że Hampel nie pojedzie, do składu dołączył Janusz Kołodziej, który, jak pokazał cały cykl, godnie zastąpił Jarka.

Po drugie, Eport2000.pl to jedyna marka do momentu rozpoczęcia turnieju, ze startujących zespołów, która do tej pory nie była kojarzona z żużlem. Tylko wytrawni i bardzo dociekliwi znawcy tematu skojarzyli te nazwę (bardzo słusznie) z firmą Port2000 która od wielu lat wspiera Falubaz Zielona Góra. Firma „córka” Port2000 pojawiła się więc na rynku z przytupem.

Już pierwsza runda, która odbywała się w Toruniu pokazała, że zespół prowadzony przez Jacka Frątczaka, może być „czarnym koniem” rywalizacji. Po wyrównanym boju, Eport2000.pl Team dotarł do półfinału, w którym odpadł po walce z Boll Team.

W drugiej rundzie, rozgrywanej w niemieckim Landshut, zespół powtórzył ten wyczyn, co nie udało się Boll Team i Monster Team (zwycięzcom z Torunia) dzięki czemu po dwóch rundach Eport2000.pl Team miał na swoim koncie 12 pkt, zajmując 3. miejsce w klasyfikacji generalnej, tracąc 1 punkt do zwycięzców rundy 1. Monster Energy Team, oraz najlepszym w 2. rundzie Fogo Power.

Przed trzecią – ostatnią – rundą Speedway Best Pairs 2016, w której zawodnicy mieli ścigać się na torze w Ostrowcu Wielkopolskim nikt nie stawiał na to, że zespół powalczy o zwycięstwo. W ankiecie na stronie sportowefakty.pl z 4 wypowiadających się ekspertów, tylko jeden umieścił drużynę w czołowej trójce. Zupełnie inne podejście prezentował menadżer zespołu Jacek Frątczak. Związany przez wiele lat z Zieloną Górą i Falubazem menadżer mówił otwarcie – „Jedziemy po zwycięstwo”. Jak bardzo poważne były to zapowiedzi pokazał sam turniej w Ostrowcu. Zespół pierwszy raz wygrał półfinał, ulegając dopiero w finale Fogo Power. Protasiewicz, Zengota, Kołodziej pokazali żużel na najwyższym światowym poziomie, a akcję Pepe, który na ostatniej prostej wyprzedził Greg’a Hancock’a, kibice na stadionie i przed telewizorami przeżywali i oklaskiwali przez długie minuty.

eport4Tutaj muszę wtrącić swoje trzy grosze. Przez wszystkie rundy towarzyszyłem zawodnikom z kamerami WrOOOOm Tv. Piotr po wygraniu z Hancock’iem nie cieszył się jak dzieciak. Zostawił w pokonanym polu dwóch mistrzów świata (Holder i Hancock), a zjechał spokojnie do parku maszyn, ściągnął kask, napił się wody, wytarł pot i zaczął się uśmiechać dopiero podczas wywiadu z Adamem Skórnickim (który był ekspertem Eurosportu). Wtedy chyba dopiero zrozumiał czego dokonał. Misja prawie niemożliwa, pokonanie Monster Energy Team stała się faktem, a nagrodą za to zwycięstwo był bezpośredni awans do półfinału.

Piotr Protasiewicz był prawdziwym kapitanem tego zespołu, choć nikt go na to stanowisko nie nominował. To on motywował młodszych Kołodzieja i Zengotę. To on był ich mentorem i przywódcą. To on był na torze przedłużeniem tego, co założył w parku maszyn menadżer Jacek Frątczak.

Ostatecznie Eport2000.pl Team zajął drugie miejsce w klasyfikacji generalnej, przegrywając z drużyną Fogo Power. Po porażce widać było u kierowców uśmiechy na twarzach, ale w oczach widziałem lekki niedosyt. Nikt na nich nie stawiał przed startem cyklu, ale oni pokazali, co znaczy prawdziwa walka do końca. Obserwując ich zaangażowanie oraz poświęcenie z jakim jechali w zawodach, szczerze doceniam to, czego dokonali. Mam nadzieję, że za rok się zobaczymy ponownie podczas Speedway Best Pairs, bo ten format zawodów sprawdził się moim zdaniem.

 

Przed wami trzecia i ostatnia część naszej relacji ze Speedway Best Pairs. Trzy rundy, trzy miasta, dwa miesiące, tysiące przejechanych kilometrów oraz godziny nagranego materiału wideo. Tak to wyglądało z naszej perspektywy, a efekty naszej pracy do obejrzenia na naszym kanale na Youtube.com. Zapraszamy do subskrybowania naszego kanału, bo to nie ostatnia żużlowa produkcja u nas.

 

 

Komentuj

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Why ask?

Popularne

To Top