Idalia Czarnocka

Sponsoring sportowy – czy istnieje w Polsce?

Sponsoring sportowy to nie filantropia, ale w Polsce wciąż niewiele firm to rozumie. Poprzez sponsorowanie sportowców, drużyn czy całych rozgrywek można dotrzeć do ogromnej ilości potencjalnych klientów. Polskie firmy, niestety, nie mają o tym pojęcia.

Przytoczę tutaj przypadek mojego znajomego, który poszedł do totalizatora sportowego z ofertą. Szybko udało mu się umówić na spotkanie – co, wbrew pozorom, nie jest takie proste – poszedł, było miło, fajnie, sympatycznie. Osoby na spotkaniu wyraziły entuzjazm, spodobała im się dyscyplina, ale na koniec i tak nic z tego nie wyszło. Wiecie, co od nich usłyszał? Że nie jest znany, więc oni nie będą go sponsorować. Żeby być wspieranym przez tę firmę, trzeba mieć już kilka tytułów na koncie. Ewentualnie koneksje, ale to jak zapewne wiecie sprawdza się wszędzie, nie tylko w sponsoringu sportowym.

Fajnie. Szkoda tylko, że potrzeba włożyć naprawdę sporą sumę pieniędzy, nie tylko w motorsporcie, ale w każdej innej dziedzinie sportu, żeby rozwijać się i konkurować z innymi na najwyższym poziomie. Mało jest przedsiębiorstw, które mają pojęcie o tym, że w zawodnika trzeba zainwestować pieniądze, dać mu szansę na rozwój, a potem cieszyć się razem z nim z jego sukcesów. A przecież sponsoring sportowy, jako narzędzie promocji stało się jednym z najefektywniejszych kanałów komunikacji. Jego zalety dostrzegły liczne firmy. Bez ich funduszy część dyscyplin, klubów oraz wielu sportowców nie miałoby szans na utrzymanie się, a wiele sportowych sukcesów nie miałoby szans zostać osiągniętych. Obecnie sponsorzy, jak KGHM czy PGE oczekują jednak coraz więcej od podmiotów, które finansują. Sport wychodzi im naprzeciw poprzez szeroki dostęp, stopień zaangażowania i nowe metody budowania marki i własnego wizerunku – wynika z raportu opublikowanego przez Krajową Izbę Sportu i Deloitte. Tak zrobili Prokom oraz KGHM – współpracowali z tenisistami już na początku ich kariery. Dzięki nim, z młodych aspirujących sportowców, zawodnicy dzięki swojej ciężkiej pracy i wsparciu finansowemu, stali się gwiazdami w swojej dyscyplinie.

sponsoring1

Niejednokrotnie firmy deklarują, że wesprą zawodnika. Kwotą 200zł. Śmieszne? Raczej smutne. Niestety, również polskie związki z danej dyscypliny sportowej nieszczególnie dbają o swoich zawodników. Rzadko dofinansowują – każdy z nich może mi teraz zarzucić, że przecież nie mają pieniędzy (bo my przecież nie płacimy co roku za swoje licencje i członkostwa, a część wpisowego z zawodów wcale nie wpływa do kasy związku, tylko rozpływa się w powietrzu…). Załóżmy, że faktycznie koszty przewyższają wpływy. Co za problem mocno promować medialnie swoich zawodników, swoje serie, puchary, rozgrywki czy cokolwiek podobnego? Wpis na facebooku nie kosztuje, a rzadko widuję wpisy Polskiego Związku Motorowego informujące np. o zawodach kartingowych – gdzie się odbywają, że wejście jest za darmo i gdzie można obejrzeć zawody online. A to przecież takie proste i w dodatku skuteczne, bo internet to teraz największe medium, jeśli chcemy dotrzeć do potencjalnych zawodników.

Nie, w tym artykule nie chodzi o to, żeby użalać się nad tym jaki sport jest drogi i dlaczego mama i tata muszą za to płacić. Każdy sport, którym człowiek stara się zajmować profesjonalnie a nie amatorsko, pochłania ogromne ilości pieniędzy. Przykładowo koszt za sezon w bolidach jednomiejscowych to około miliona złotych. Niektóre firmy zauważyły, że wsparcie sportowców, również na tych niższych szczeblach albo w mniej znanych dyscyplinach to nie tylko pomoc w zrealizowaniu ich marzeń ale też dobra reklama marki. Zauważyliście, że jak tylko 4F zaczęło wspierać sporty zimowe, to nagle wszyscy zaczęli paradować w ubraniach tej firmy? Mogę się przyznać, że ja również. Będąc na nartach zauważyłam, że ok. 70% narciarzy miało chociaż jeden element odzieży czy akcesoriów tej firmy. Zupełny przypadek, prawda? Marka Red Bull od samego początku istnienia wspiera niszowe sporty ekstremalne, praktycznie nie inwestując w reklamę telewizyjną i wciąż jest wiodącą marką energetyków (chociaż jej napoje są dużo droższe od konkurencji). Adam Małysz przez 10 lat skakał z bykami na kasku i wielu odbiorcom ‘niemotorsportowym’ właśnie z nim kojarzy się marka. Podobnie jest z Lotosem, który poza wspieraniem kilku wybranych nazwisk, sponsoruje również grupy sportowe np. Kia Lotos Race, Polski Związek Narciarski, Trefl Sopot itp.

4f

Czasami jest mi przykro jak patrzę na kariery (mniejsze lub większe) znajomych. Ile poświęcili czasu i pieniędzy, żeby dotrzeć tam gdzie są. I cały czas nie mają pewności czy coś z tego wyjdzie, czy zostaną z niczym. Niektórzy z nich mają już tytuły mistrza świata na koncie, niektórzy od wielu lat są obecni na torach, osiągając spektakularne sukcesy. I co? NIC.

1394391823_dgcgre_600

Drogie firmy, czekamy. Jest nas sporo, każdy z nas chce być najlepszy i wygrywać w swojej dyscyplinie i każdy z nas jest gotowy na ciężką pracę. Teraz czas na wasz ruch.

2 komentarze

2 Comments

  1. AutoZawieszenie.pl

    Grudzień 21, 2015 at 10:05 am

    Najlepszym przykładem tutaj jest Robert Kubica i ogólnie motosport. Fakt, Robert ma teraz jako sponsora firmę Lotos ale w porównaniu do innych kierowców lista „rodzimych” firm sponsorujących wśród polskich zawodników jest co najmniej skromna.

    • Idalia Czarnocka

      Idalia Czarnocka

      Grudzień 21, 2015 at 1:00 pm

      Na początku kariery też niestety nie mógł liczyć na wsparcie, podobnie jak wielu kierowców (i innych sportowców) obecnie. Niewielu rodziców jest w stanie tyle zaryzykować co oni, żeby umożliwić dziecku rozwój w sporcie i karierę.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Why ask?

Popularne

To Top