World Rally Championship

Rajd Walii z innej perspektywy

Czyli jak 2400 wolontariuszy pomagało przy Rajdzie Walii.

Marshall is seen during FIA World Rally Championship in Deeside, Great Britain on 29 October, 2016

© Red Bull Media House

Jest czwarta rano, głęboko w sercu walijskiego lasu. Nie pada. Nie jest zimno. Gdyby tak było, delikatny przypływ podniecenia najprawdopodobniej pomógłby odeprzeć te odczucia.  WRC dotarło do Wielkiej Brytanii a 2400-osobowa grupa wolontariuszy będzie dbać o każdy detal: wyrównywać drogę, utrzymywać fanów w bezpiecznej odległości i wypuszczać samochody na czas. Są to prawdziwie nieznani bohaterowie każdej rundy WRC.

„Ten rajd nie odbyłby się bez nich”, mówi Iain Campbell – dyrektor zawodów. „To takie proste. Jesteśmy zobowiązani do pokrycia określonej liczby punktów sędziowskich, a jeśli nie mamy odpowiedniej liczby osób, nie możemy rozpocząć rywalizacji. Ci ludzie naprawdę są cichymi bohaterami. Ktoś kiedyś zrobił kalkulację, podliczenie, ile to będzie kosztować, jeśli trzeba by było opłacić wszystkich sędziów i marshalli, przy minimalnym wynagrodzeniu za godzinę pracy, którą wykonują podczas rajdu. To było przerażające. A wolontariat i wolontariusze to jedyny sposób , by to wydarzenie w ogóle się odbyło.”

O czwartej nad ranem, obserwujemy czekających na zarejestrowanie się 301 wolontariuszy, którzy będą pełnić rolę porządkowych. Widać podniecenie, podekscytowanie i radość. Widać, czym dla nich jest ten sport.

„Jesteśmy częścią zespołu”, mówi jeden z uśmiechem, zakładając kamizelkę, jeszcze czystą, jeszcze lśniącą, jeszcze pachnącą świeżością. „Każdy z nas uwielbia rajdy i zdajemy sobie sprawę, że nie mielibyśmy tutaj Mistrzostw Świata, gdyby nas nie było na trasie. A my dzięki temu możemy być bliżej naszych ulubieńców.”

Rozmowa się urywa. Tuż przy drodze, ktoś uruchomił kuchenkę gazową i zapach smażonego boczku zaczął unosić się między drzewami. Do tego zapach parzonej herbaty i para z wypełnionych wrzątkiem kubków. Pomimo tego, że jest przeraźliwie wcześnie, to dzięki takim drobiazgom pobudka i praca o tej porze wydaje się być bardziej cywilizowana. Nic tak nie działa jak kanapka i kubek herbaty przed piątą rano.

Zgłosili się do tej imprezy jako wolontariusze za pomocą specjalnej strony internetowej. Rejestracja odbywała się kilka miesięcy temu, a i tak trwała tylko kilka

Marshall is seen during FIA World Rally Championship in Deeside, Great Britain on 29 October, 2016

© Red Bull Media House

godzin. Teraz przyszli tutaj, aby zarejestrować się w lesie. To tutaj poznają wszelkie wytyczne, gdzie mają stać, czego pilnować. Tutaj planowany jest cały ich dzień.

Wdrożenie porządkowych jest ostatnią częścią historii, która rozpoczęła się 10 dni przed rajdem. Wtedy pierwsza strzałka została wystawiona, pierwsza płyta wskazująca początek etapu zostaje ustawiona. To wtedy rozpoczynają się przygotowania bezpośrednie związane z oznaczeniem tras, tak by samochody i kierowcy nie zgubili się na skrzyżowaniach.

„Nie zapomnij”, mówi koordynator trasy Andrew Kellitt „że ten rajd nie rozpoczyna się w czwartek wieczorem, ale dużo wcześniej, kiedy kierowcy przejeżdżają przez etapy dwukrotnie by zrobić oraz by sprawdzić swoje notatki rajdowe. Już we wtorek rano wszystkie strzałki i tablice muszą być gotowe od 8 rano. Wykorzystanie strzałki w górę jest prawdopodobnie najprostszą częścią pracy, to przygotowanie terenów dla kibiców zajmuje więcej czasu. Wiąże się to dosłownie z rozkładaniem i rozwieszaniem kilometrów taśmy. Wszystko to musi być podpisane przez naszego oficera bezpieczeństwa, a następnie przez FIA. „

Zespół wolontariuszy prowadzony jest przez „dowódcę” i to on pilnuje, by wykonali to zadanie dobrze zanim pojawiliśmy się na trasie rano. Poczęstowali nas śniadaniem, ale zrobiło się dziwnie, gdy w środku lasu usłyszeliśmy dźwięk starego budzika. Zapalają się światła we wnętrzach samochodów, wychodzą z nich zmęczone i zaspane twarze, pełne pozytywnej energii i uśmiechu. „To nie była zła noc” – mówi Paul, wychodząc ze swojego Subaru, ściągając z siebie śpiwór „W tych kubełkowych fotelach na prawdę da się spać” kończy z uśmiechem.

 

Zaczyna się rajd. Sébastien Ogier pojawi się raz na trzy godziny a i tak wyczekują go kibice, którzy wyruszyli na swoje punkty widokowe, na których spędzą cały dzień . Jest mglisto, jest szaro. „Radzimy sobie z tym” mówi jeden z wolontariuszy. „W ubiegłym roku był po prostu koszmar. Byliśmy przesączeni od pierwszej chwili, kiedy wyszliśmy z samochodu. To jest najgorsze. Nam nie przeszkadza spanie w samochodzie przez kilka dni, ale kiedy wszystko jest mokre a nie ma gdzie się wysuszyć.”

Marshall is seen during FIA World Rally Championship in Deeside, Great Britain on 29 October, 2016

© Red Bull Media House

Ale pogoda potrafi też przysporzyć kłopotów i dodatkowej pracy. W tym roku bardzo silne i porywiste wiatry sprawiały takowe. „Za każdym razem stawiamy strzałki i tablice z powrotem, ale wiatr przewracał je na nowo.” mówi mój szczęśliwie suchy towarzysz. „Przestałem liczyć ile razy uderzyłem młotkiem w kciuka po raz kolejny wbijając tabliczkę w ziemię. Mimo to bardzo mi się podoba. To jest fantastyczne uczucie, być częścią imprezy zwanej WRC. Pomagać samochodom naszych idoli i świadomość, że odgrywamy swoje role w utrzymaniu tego biegu zdarzeń. To coś wyjątkowego”

W tym roku absolutnie wszyscy są wdzięczni za to, że pogoda jest lepsza niż rok temu. Nawet kierowcy – z trudem – ale przyznają, że pogoda jest lepsza i dzięki temu rywalizacja jest bardziej zacięta. Walijczyk Elfyn Evans był pełen podziwu dla tego, co wolontariusze przeszli w poprzednim roku.”To było przerażające”, mówi Evans, „Czasami można było zobaczyć tych biednych ludzi, jak próbują wyprostować swoje parasole. Ubiegły rok był bardzo ciężki dla nich, zmagali się z bez przerwy padającym deszczem , ale mimo to stali i robili swoją robotę. najlepsi porządkowi na świecie, nie mam co do tego wątpliwości”

Na szczęście tym razem było inaczej, lepiej. Dwanaście godzin po tym, jak budziki zabrzmiały, dzień rajdowy się kończy. Kierowcy WRC przejechali dwukrotnie odcinek, jeden przejazd zaliczyły samochody krajowe. Co teraz? „Wracam do Subaru” mówi Paul „wracamy tutaj jutro i wszystko od początku. Jeszcze pojadę gdzieś na kolację, pogadam z innymi marshallami i od świtu znowu pojawimy się na trasie.” 

Kolejny las, inny las, inny odcinek, ale zespół wolontariuszy ten sam. Ludzie prawdziwie kochający rajdy. Aura ich nie rozpieszcza, praca nie jest spokojna, ale i tak wrócą za rok. Prawdziwi bohaterowie.

Komentuj

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Why ask?

Popularne

To Top