WrOOOOm TV

Męskie zabawy w śniegu

Od trzech lat odbywają się w miejscowości Newry w amerykańskim stanie Maine, wyjątkowe zawody 900-konnych potworów. „Red Bull Frozen Rush”, bo tak brzmi pełna nazwa tej spektakularnej imprezy, odbywa się w Sunday River Ski Resort i ściąga najlepszych, najodważniejszych i najbardziej odpornych na mróz kierowców. To są jedyne na świecie zawody, w których da się zobaczyć i przede wszystkim usłyszeć potężne maszyny z ogromnymi silnikami  na śniegu. Startują w nich kierowcy i samochody klasy Trophy.

Bryce Menzies and Johnny Greaves race on finals day during Frozen Rush at Sunday River Ski Resort in Newry, Maine on January 8, 2016

© Red Bull Media House

Historia tych zawodów jest krótka, ale fakt, że w tym roku ponad 10 tys. osób przyszło kibicować kierowcom pokazuje, że impreza rozwija się w świetnym tempie. A wszystko zaczęło się od przejazdu Ricky’ego Johnson’a . W 2013 roku doświadczony kierowca, który ma za za sobą starty i przede wszystkim tytuły w rywalizacji motocross’owej czy w NASCAR, zrobił pokazowy przejazd swoim „samochodzikiem” po stoku narciarskim. Filmik z tego wydarzenia był tak popularny, że firma Red Bull postanowiła pójść krok dalej i w 2014 roku zorganizowała zawody, na wzór przejazdu Johnson’a. Na starcie pierwszych zawodów stanęło 8 kierowców, którzy na torze rywalizowali na zasadach: „przegrany – odpada”. Zwycięzcą pierwszej edycji został – bardzo niespodziewanie – Ricky Johnson, który w finałowej potyczce pokonał Johnny’ego Greaves’a.  Kolejne zawody rok później przyciągnęły na start już 10 zawodników. Po fantastycznej walce wygrał je Bryce Menzies, a pomysłodawca i zwycięzca pierwszej edycji, był  sklasyfikowany dopiero na 6 miejscu.

Rob Macachren races for his qualifying time Frozen Rush at Sunday River Ski Resort in Newry, Maine on January 7, 2016

© Red Bull Media House

Na starcie tegorocznej rywalizacji stanęło 9 kierowców, ze zwycięzcą poprzedniej edycji Bryce’em Menzies’em na czele. Ricky Johnson odgrażał się, że w tym roku zrobi wszystko by odzyskać tytuł i nie da ponownie wygrać swojemu zespołowemu koledze, a potwierdzeniem tych słów była jego wygrana w kwalifikacjach. Johnson wygrał je, ale z minimalną przewagą 0.179 sekundy. To zapowiadało fantastyczne emocje w finałowej rozgrywce.

© Red Bull Media House

© Red Bull Media House

Miejsce 9 w kwalifikacjach uzyskał CJ Greaves, który najsłabiej sobie radził na bardzo trudnym torze. Trudnym, ponieważ organizatorzy mieli problem z jego zbudowaniem. Niedobór śniegu i tylko lekkie opady w tamtych rejonach USA sprawiły, że śnieg był bardzo słabo „zbity”.

Miejsce 8 RJ Anderson z czasem 1:33.410.  W poprzedniej edycji zawodów zawodnik zajął 2 miejsce, przegrywając w finale. Tutaj zaczął dość słabo.

Miejsce 7  Johnny Greaves z czasem 1:33.228. Zawodnik mógł mieć lepszy czas, ale na ostatnim zakręcie uderzył delikatnie w bandę.

Miejsce 6 w kwalifikacjach zajął Rob MacCachren  z czasem 1.31.375. Zawodnik z Las Vegas jest jednym z  bardziej utytułowanych kierowców za oceanem, ma na swoim koncie ponad 200 wygranych wyścigów off-roadowych.

Miejsce 5 – Chad Hord 1:31.056. Były futbolista amerykański, obecnie kierowca z tytułem mistrzowskim AMSOIL Cup z roku 2011 na koncie.

Miejsce 4 – Carl Renezeder  1:30.984. Jeden z bardziej utytułowanych zawodników w USA, który od 2003 roku zdobył 9 tytułów mistrzowskich w 4 różnych seriach off-roadowych.

Miejsce 3 – Scott Douglas 1:30.046, który spektakularnie zaprezentował się kibicom na torze.

Miejsce 2 – Bryce Menzies 1:27.749, ubiegłoroczny zwycięzca zawodów. Najmłodszy w stawce raptem 29-letni kierowca, mający na koncie między innymi tytuł Rookie of the year w 2007 roku. Jego mentorem jest Travis Pastrana.

A na miejscu 1 – Ricky Johnson 1:27.57. Wygrana nie była jednak zdecydowana. Drugi Bryce Menzies stracił do zwycięzcy 0.179 sekundy, ale to zapowiadało fantastyczne emocje w finałowej rozgrywce. Kwalifikacje sprawiły, że poznaliśmy drabinkę eliminacyjną, która wyglądała nastepująco

frozen-rush-2016-bracket

© Red Bull Media House

Przed zawodnikami było 8 fantastycznych wyścigów, i tyko jedna szansa by przejść dalej. Porażka oznaczała odpadnięcie z rywalizacji.  Wyścigi były pełne walki łeb w łeb, fantastycznych akcji, niebezpiecznych sytuacji, ale oglądało się je z zapartym tchem. Ten system eliminacji nie pozwala na jakikolwiek błąd, zarówno mechaników, jak i samych kierowców. Doświadczył tego jako pierwszy RJ Andreson, który w pojedynku dwóch najsłabszych zawodników eliminacji przegrał z CJ Greaves’em. Po wyścigu ostatniej szansy dwóch najwolniejszych kierowców, rozpoczęły się ćwierćfinały.

frozenrush-courseroute

W tak krótkich wyścigach (bo zawodnicy mieli do przejechania dwie różne pętle, które możecie zobaczyć na obrazku powyżej), najważniejszy jest start, by później nie jechać w tumanach wypadającego spod kół śniegu. Powoduje to, że przegrywający start, przez pewien odcinek jedzie kompletnie na ślepo. Wykorzystał to w pierwszym ćwierćfinale Menzies, wyprzedzając na starcie Johnny’ego Greaves’a. Dodatkowo Johnny miał spore kłopoty na muldach i to ostatecznie zdecydowało o jego porażce.

© Red Bull Media House

© Red Bull Media House

W pozostałych wyścigach tej części rywalizacji nie brakowało emocji, a awansowali do półfinału Carl Renezeder, Ricky Johnson, Rob MacCachren oraz wspomniany Bryce Menzies

Półfinały były ponownie emocjonującymi wyścigami. Trzeba mieć dużo szczęścia rywalizując z multimedalistą off-roadowych misrzostw Robem MacCachren’em. 50 latek z Las Vegas ma na swoim koncie ponad 200 wygranych rajdów, w tym jeden z najtrudniejszych na kontynencie amerykańskim – Baja 1000 rozgrywany na bezdrożach Meksyku. Jednak śnieg i pustynia to odmienne warunki. Lekki błąd na górnym nawrocie spowodował, że ubiegłoroczny mistrz Bryce Menzies objął prowadzenie. Bezpieczną przewagę udało się utrzymać do mety, dzięki czemu cieszył się z ponownego startu w finale.

© Red Bull Media House

© Red Bull Media House

W drugim półfinale stanęli na przeciwko siebie pierwszy zwycięzca tej rywalizacji Ricky Johnson oraz Carl Renezeder. O braku szczęście może mówić Renezeder, któremu w równej walce przeszkodził samochód. Nie wytrzymał on próby rywalizacji i stanął w płomieniach. Kierowcy na szczęście się nic nie stało.

R© Red Bull Media House

R© Red Bull Media House

W finałowym wyścigu doszło do powtórki z ubiegłego roku, na przeciwko siebie stanęli Menzies i Johnson. Kiedy na starcie stają dwaj kierowcy, którzy mają na swoim koncie wygraną w tych zawodach, kibice mogą być pewni fantastycznych emocji. Na całej długości wyścigu trwała zacięta walka, a zawodnicy nie ustrzegli się drobnych błędów, które tylko dodały smaku tej rywalizacji.  Od początku prowadził Menzies, ale Johnson nie dawał za wygraną. Szaleńczą pogoń przypłacił niemal wypadnięciem z trasy, ale pokazuje to, jak zaciekle walczył o zwycięstwo. Młodszy Menzies zdawał się nie zwracać uwagi na to, co robi jego zespołowy kolega i spokojnie i gładko pędził do mety. Ostatecznie wygrał zawody drugi raz z rzędu i mógł świętować obronę tytułu:

„Wygranie tych zawodów w ubiegłym roku było czymś niesamowitym, ale powrót tutaj i walka o obronę tego tytułu wiązało się z wielka presją. Bycie obrońcą tytułu jest trudniejsze, od bycia pretendentem. I do tego wszyscy pytali mnie: Wygrasz ponownie? To było bardzo trudne. Dziś najważniejsze było jeździć płynnie, a nie było to najłatwiejsze na tym śniegu. Przed finałowym wyścigiem powtarzałem sobie „Uspokój nerwy, opanuj się, skup się na wyścigu, a wszystko będzie dobrze” ale mój zespołowy kolega okazał się ponownie trudnym przeciwnikiem i bardzo cieszę się, że udało mi się wygrać i zrobić to, czego nie udało się dokonać nikomu – obronić tytuł”

O zawodach Frozen Rush mówi się, że to najbardziej szalone wyścigi na ziemi. Oglądając to, co działo się w ostatni weekend, trudno się z tym nie zgodzić. Zapanować nad tak potężnymi maszynami nie jest najprostszą sprawą, ale zapanować nad takimi maszynami jadąc po śniegu, to już zupełnie obłędna historia. Do zawodów zaproszono 9 mistrzów, po zawodach mamy jednego króla – Bryce Menzies’a, który będzie nim aż… do następnych zawodów Frozen Rush

2 komentarze

2 Comments

  1. SprawnaNaprawa.pl

    Styczeń 12, 2016 at 8:50 am

    Jest możliwość „pobawienia” się takimi cudeńkami bez brania udziału w zawodach? Tak rekreacyjnie? Jakaś wypożyczalnia czy coś.

    • Bartosz Musiał

      Bartosz Musiał

      Styczeń 12, 2016 at 11:37 am

      Przyznamy się, że nie sprawdzaliśmy, czy jest taka możliwość, ale gdyby była… to znowu chętnie stalibyśmy się dziećmi 🙂

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Why ask?

Popularne

To Top