Formuła 1

Długie dwa lata

To było coś totalnie absurdalnego, niewyobrażalnego. Zdrowy, wysportowany mężczyzna, 7-krotny mistrz świata w najszybszym sporcie na tym świecie upada na nartach. Ale nie to jest dziwne, upadki zdarzają się przecież każdemu, ale to, że jadąc w kasku, przy bardzo małej prędkości upada tak nieszczęśliwie, że staje na skraju życia i śmierci, o czym dowiemy się kilka dni później.

Michael Schumacher zjeżdżał z synem w Méribel we francuskich Alpach. Podczas zjazdu upadł i uderzył głową w kamień. Mimo założonego kasku, spowodowało to u niego obrażenia głowy (później eksperci powiedzą o wyjątkowo nieszczęśliwym zbiegu okoliczności). W ciągu piętnastu minut od tego zdarzenia przetransportowano go do szpitala w Moûtiers, a następnie do szpitala w Grenoble, który specjalizuje się w urazach mózgu.

30 grudnia ujawniono, że Schumacher był w stanie krytycznym i został poddany śpiączce farmakologicznej z powodu urazu wewnątrzczaszkowego. Ponadto badania wykazały stłuczenie mózgu, w związku z czym Schumachera poddano zabiegom neurochirurgicznym, które miały na celu zmniejszenie ciśnienia w mózgu. Lekarze poinformowali, że gdyby Schumacher nie miał założonego kasku, zmarłby przed przyjazdem do szpitala. Badanie przeprowadzone po operacji wykazało także zmiany krwotoczne po obu stronach mózgu, lekarze nie podali jednak prognozy stanu zdrowia pacjenta.

31 grudnia lekarze poinformowali, że Schumacher przeszedł drugą operację, podczas której usunięto krwiaka w mózgu, a jego stan polepszył się, ale wciąż jego życiu zagraża niebezpieczeństwo. Jego rodzina i fani na całym świecie czekali niecierpliwie na kolejne informacje.

1 stycznia 2014 roku lekarze poinformowali, że stan Schumachera jest krytyczny, ale stabilny, oraz że uległ nieznacznej poprawie. Później nastąpiły dni pełne niepewności, przecieków, niepotwierdzonych informacji.

17 stycznia rzeczniczka prasowa mistrza świata – Sabine Kehm – poinformowała, że stan niemieckiego kierowcy jest stabilny.

30 stycznia oficjalnie potwierdzona została informacja, że lekarze rozpoczęli proces wybudzania Schumachera ze śpiączki. Po tej dacie pojawia się mnóstwo niepotwierdzonych informacji, których nawet nie komentuje rodzina.

16 czerwca ponownie pojawia się oficjalny komunikat w sprawie zdrowia Michaela Schumachera – tym razem, prawie pół roku po wypadku, Sabine Kehm potwierdziła, że kierowca wybudził się ze śpiączki i został przewieziony do kliniki rehabilitacyjnej.

23 czerwca świat obiegła informacja, że z kliniki w Grenoble, w której hospitalizowano Schumachera, skradziono jego dokumenty medyczne. Menedżerowie Schumachera zagrozili, że pozwą każdego, kto spróbuje sprzedać, bądź ujawnić dane dotyczące stanu zdrowia kierowcy. Policji udało się znaleźć podejrzanego. Był nim mężczyzna ze szwajcarskiej firmy ratowniczej Rega, która odpowiadała za transport Schumachera z francuskiego szpitala do Szwajcarii. Kilka dni później podejrzany powiesił się w areszcie.

9 września przyniósł kolejną informację, tym razem dowiedzieliśmy się, że Schumi opuścił szpital.  Przewieziony został do swojego domu w Szwajcarii, gdzie jego rehabilitacja jest kontynuowana. Z oficjalnego komunikatu dowiedzieliśmy się, że zawodnika czeka długa rehabilitacja w domu, gdzie zostały stworzone ku temu optymalne warunki.

Od tego czasu ilość informacji, jakie pojawiają się o Schumacherze, można policzyć na palcach jednej ręki, a jeszcze mniej zostało potwierdzonych przez rodzinę, bądź rzeczniczkę.

6092428016_bbf2488606

Kilkanaście dni temu sensacyjne doniesienia przyniósł niemiecki magazyn „Bunte”: Michael Schumacher podobno znów zaczął chodzić. „Schumi może nawet trochę biegać z pomocą swojego terapeuty. Podnosi też ręce.” – informowało „Bunte”. Przyjaciel, który ma być informatorem gazety, twierdzi, że doszło do „bożonarodzeniowego cudu”.

Niestety te informacje szybko skomentowała rzeczniczka Schumachera, nie pozostawiając cienia wątpliwości:

„Spekulacje, że Michael znów może chodzić, nie są zgodne z rzeczywistością.”

Co w takim razie dziś wiemy o stanie zdrowia Michaela Schumachera? Bardzo niewiele. Wiemy, że opiekuje się nim żona Corinna, wraz z piętnastoma lekarzami. Od tamtego czasu czytamy tak na dobrą sprawę tylko dementi. Stan zdrowia Schumachera jest ściśle tajny, a niczym Cerber na straży informacji stoi jego żona. Ciekawe jest to, że nikt, nigdzie nie zdementował jednej informacji, która w ostatnich tygodniach przebiła się do mediów , o tym, że Micheal waży 45 kg.

6865132330_0bfb0a2977_o

Konsekwencja Corinny w zatrzymywaniu informacji o stanie zdrowia Michaela nie powinna dziwić. Sam kierowca bardzo chronił swoje życie prywatne i dbał o wizerunek swój, oraz swojej rodziny. Dziwne jest tylko to, że nawet były menadżer Michaela – Willi Weber – który przyjaźni się z nim od 25 lat, nie ma jakichkolwiek informacji:

„Corinna zabrania mi jakiegokolwiek kontaktu z Michaelem. Kilkanaście razy prosiłem o pozwolenie na wizytę, ale za każdym razem mi go odmawiano.” – skarżył się na łamach niemieckich mediów. „To dla mnie straszna sytuacja, a i moja rodzina bardzo z tego powodu cierpi. Przyjaźniliśmy się z Schumacherami 25 lat, dlatego tym bardziej nie rozumiemy tego, co się teraz dzieje” – cytuje dziennik „Bild”.

W odpowiedzi na te słowa usłyszeliśmy pełnomocnika rodziny Schumacherów– Felix’a Damm’a:

„Wypadek Michaela był bezprecedensowy, stąd można rozumieć powody, dla których informowano o jego okolicznościach. Ale takiego wymogu w trakcie rehabilitacji, rozpoczętej jeszcze w szpitalu, a kontynuowanej w domu, już nie ma. Michael jest osobą prywatną, a nie sportowcem.”

 

Michael_Schumacher_2012_Malaysia_Qualify

Ponad 700 dni po wypadku wiemy zatem, że Michael Schumacher żyje, a jego rodzina każdego dnia ciężko walczy o to, by jego życie wróciło do normalności. Nie wiemy jednak jak daleko od normalności jest teraz, oraz ile może to potrwać. Oczywiście szanujemy prywatność rodziny Schumacherów, ale chcielibyśmy wiedzieć, jak się ma bohater naszego dzieciństwa. Bez względu na to, jaki się czuje, na 47 urodziny, które obchodził będzie 3 stycznia, życzymy mu … ZDROWIA !

 

1 Komentarz

1 Comment

  1. VW-Blog.pl

    Styczeń 4, 2016 at 1:19 pm

    Ogólnie zbieg okoliczności masakryczny, dwóch kierowców w stosunkowo niedużym odstępie czasu znalazło się w podobnym stanie śpiączki farmakologicznej (mam na myśli Schumachera i Bianchi) no i niestety jeden z nich „zrezygnował” z dalszej walki. Nie rozumiem oburzenia Webera, w takim wypadku powinien całkowicie odpuścić dalsze sprawy PRowe.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Why ask?

Popularne

To Top