Moto GP

Czy MotoGP potrzebuje Stonera?

To była najważniejsza informacja ostatnich tygodni w światku MotoGP – Casey Stoner wraca do Ducati. To świetny, idealny wręcz ruch marketingowy. Czy jednak Casey Stoner jest tym, kogo potrzebuje obecnie MotoGP? Czy jest tym, kogo potrzebuje Ducati?

Kiedy Casey Stoner zaskoczył wszystkich w padoku MotoGP, gdy podczas Le Mans w 2012 roku poinformował, że odchodzi na emeryturę, wydawało się to raczej nieodwołalne. W tamtym czasie Australijczyk przyznał, że konkurowanie już nie przynosi mu satysfakcji. Nieco później sugerował, że przemyślałby swój powrót pod warunkiem „powrotu do dwubiegowych 750cc bez jakiejkolwiek elektroniki.” Raczej nie pojawią się na torach 750’tki ale jest szansa, że jednak Stonera zobaczymy w wyścigu, bo chyba wróciła mu chęć do rywalizacji.

SONY DSC

Pierwsze oznaki „chęci powrotu” widzieliśmy, gdy Dani Pedrosa został wykluczony z kwietniowego wyścigu w Austin po przejściu operacji przedramienia. Stoner zaoferował wówczas, że zastąpi Hiszpana, ale jego oferta została odrzucona przez HRC – rzekomo na żądanie Marca Marquez, który mówił się, że czuje się zagrożony przez prace rozwojowe Stonera nad RC213V. Kilka tygodni później nadeszła informacja, że Stoner pojawi się po raz pierwszy od ostatecznego odejścia z MotoGP, w wyścigu Suzuka 8 Hours.

Wyścig zakończył się… słabo. Stoner został wyrzucony nad kierownicą przez zablokowaną przepustnicę, ale Casey, tak czy inaczej pokazał, że nie zapomniał jak szybko prowadzić motocykl. Australijczyk pojawił się jeszcze w Katalonii, podczas prezentacji RC213V Hondy, i wtedy Jorge Lorenzo powiedział, że czuje iż Stoner mógłby nadal zostać zwycięzcą w MotoGP gdyby zdecydował się na powrót.

„Nigdy nie widziałem motocyklisty z tak naturalnym talentem. To było niesamowite widowisko, widzieć jak prowadzi motocykl, szczególnie na Phillip Island. To jest zawodnik, do którego mam wielki szacunek. Gdyby kiedyś wrócił, wygrywałby i walczył o zwycięstwo. Przyjąłbym go z otwartymi ramionami.”

Lorenzo wiedział coś więcej, czy był po prostu kurtuazyjny?

Potwierdzenie umowy Stonera z Ducati nie obfitowało w szczegóły, czym konkretnie 30-latek będzie się zajmował w przyszłym roku, ale urok takiego układu dla obu stron jest zrozumiały. Ducati zyskuje nieoceniony feedback techniczny, który pozwoli mu podciągnąć się do poziomu japońskich producentów, podczas gdy Stoner może wnieść znaczący wkład w rozwój kluczowej linii silników MotoGP (Honda zignorowała jego rekomendacje w tym roku, co zakończyło się brakiem konkurencyjnej jednostki), a może nawet możliwość wystartowania z dziką kartą, jeśli będzie miał na to ochotę. A co jeśli, powiedzmy, po wyśmienitym starcie na oczach uwielbiających go fanów na Phillip Island, Stonera choć trochę zacznie kusić wizja pełnego powrotu do stawki by zdobyć mistrzostwo, które umykało Ducati od jego pierwszego mistrzostwa w 2007 roku? Bez wątpienia bolońska marka stanęłaby na głowie, żeby umieścić Stonera w swoim składzie. Na takie rozwiązanie zgodziłby się pewnie promotor MotoGP – Dorna i przyjął je z otwartymi rękami, bo Stoner byłby kolejnym wielkim nazwiskiem zaraz obok już obecnego elitarnego trio Valentino Rossiego, Marca Marquez i Jorge Lorenzo zwiększającym rangę mistrzostw. Ten mistrzowski  kwartet, plus niestrudzony Dani Pedrosa, nadal pozostają jedynymi, którzy wygrali w MotoGP od 2012 roku, i minie sporo czasu, zanim Andrea Iannone, Bradley Smith, Pol Espargaro i Mavericka Vinales dołączą do tego zwycięskiego grona.

Casey_Stoner_-_Repsol_Honda_Team_(5480226329)

Nawet jeśli Stoner nie dołączy do grona ścigających się regularnie kierowców, to nadal dostarczy emocji i kibicom i mediom, a to może przywrócić równowagę w okresie, gdy sport ten jest coraz bardziej zależny od jednego zawodnika. Ostatecznie, Rossi nie jest wieczny, a MotoGP nie stać na masowy exodus fanów, gdy Włoch wreszcie zdecyduje się odwiesić kask: posiadanie Stonera na podorędziu mogłoby troszkę zmniejszyć cios gdy ten dzień nadejdzie.

Pomimo oczywistych korzyści dla w zasadzie wszystkich zainteresowanych, faktem pozostaje, że powrót Stonera jest bardzo mało prawdopodobny. Czynniki, które odwiodły go od sportu na samym początku w zasadzie się nie zmieniły od tamtego czasu, nadal motocykle mają sporo elektroniki, której Australijczyk tak nie toleruje. Ale, jeśli … to nie będzie dla niego lepszego momentu na powrót niż 2017, ani lepszego miejsca niż Ducati.

 

Komentuj

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Why ask?

Popularne

To Top